Czy wiecie, jaki jest sposób na to, by móc spędzić sobotę z głową w chmurach? To naprawdę nic trudnego – wystarczy wybrać się na wycieczkę do Morskiego Oka, czyli największego jeziora Tatr! Nie od dziś wiadomo, że być w Tatrach i nie widzieć Morskiego Oka, to jak być w Rzymie i nie widzieć Papieża!

Postanowiliśmy zatem odwiedzić to jedno z najpiękniejszych polskich jezior i sporą ekipą wybraliśmy się na wycieczkę w Tatry. Nie byłaby ona możliwa, gdyby nie ofiarność i zaangażowanie pracowników banku HSBC, którzy na czas wycieczki stali się naszymi wolontariuszami. Aż 15 pracowników banku zaangażowało się w organizację i pomoc przy realizacji wyprawy! W wycieczce wzięli udział nasi Podopieczni wraz z rodzeństwem i rodzicami. Nad ich kondycją czuwały pielęgniarki – Pani Aneta i Pani Magdalena.

Wprawdzie na górny parking na Włosienicy dojechaliśmy busami, ale stamtąd już wszyscy dzielnie wyruszyliśmy na sam brzeg jeziora. Kto mógł to o własnych siłach, a kto potrzebował, to z pomocą rodziców lub wolontariuszy.

Na miejscu zachwyceni pięknem tatrzańskiego krajobrazu wysłuchaliśmy ciekawych opowieści przewodnika – opowiadał barwnie o górskich szlakach, roślinności, tłumaczył nazwy szczytów i pokazywał ich lokalizację.

Czas płynął naprawdę szybko, zwłaszcza że atrakcji było mnóstwo! Zaczęło się od niespodziewanego spotkania z jeleniem! Przyzwyczajony do ludzi zwierzak chętnie pozował do zdjęć, ale nie za darmo! Za każde selfie jeleniowi należała się smaczna i chrupiąca marchewka! Kto chciał, mógł też po prostu nic nie robić, nie zwiedzać, nie spacerować tylko położyć się i opalać się w ciepłych promieniach słońca! Bo choć niebo było zachmurzone i chmury rzeczywiście wisiały tak nisko, że można było w nie wchodzić, to słońce świeciło bardzo mocno i żal było nie skorzystać ze słonecznych kąpieli. Oczywiście nikt nie mógł zapomnieć o pamiątkowych zdjęciach w tak pięknej scenerii.

Po tym wszystkim nadszedł czas na przepyszną szarlotkę i drugą część wyprawy, której celem była Karczma Litworowy Staw, gdzie zjedliśmy pyszny obiad. Tutaj przywitała nas kolejna atrakcja, czyli spotkanie z dostojnym Puchaczem, który witał przybyłych do karczmy gości. Obiad był tak pyszny i syty, że niektórym już brakło miejsca na równie dobry deser!

           

Wspaniała wyprawa naszych Podopiecznych i ich rodzin nad Morskie Oko nie byłaby możliwa bez osobistego zaangażowania pracowników oraz wsparcia finansowego ze strony HSBC. Dla naszych Podopiecznych było to naprawdę ogromne przeżycie! A trzeba wiedzieć, że ze względu na swój stan zdrowia nie mają zbyt wielu okazji na podobne wyjście – tak jak  ich rodzice, którzy bezustannie zajęci są opieką nad nimi. Dla każdego z naszy Podopiecznych pokonanie nawet tak krótkiego dystansu, jaki dzieli parking na Włosienicy od brzegów Morskiego Oka to nie lada wyzwanie. Dla osób zdrowych to krótki spacer. Dla nich to było wejście na Mount Everest ich możliwości. Zapłatą za ten trud były piękne widoki, ale też radość i szczęście, które malowały się na ich twarzach. Cieszymy się ogromnie, że wolontariusze nie tylko pomogli w przygotowaniu wycieczki i opiece nad jej uczestnikami, ale też odkryli w sobie radość z pomagania, znaleźli motywację do dalszych akcji.

W imieniu naszych Podopiecznych serdecznie za to dziękujemy.

galeria zdjęć