Bajka o Motylku
Bajka o Motylku ( z dedykacją dla Igorka, Miłoszka, Dawidka i wszystkich dzieci, które już cieszą się radością nieba oraz dla ich rodziców)
Był sobie kiedyś Motylek. Emanowała z niego niezwykła siła, dobro i piękno. Zachwycał swoją delikatnością, radością i spontanicznością. Okazało się jednak, że Motylek jest bardzo chory. Wkrótce nie mógł latać po łące jak inne motyle. Skrzydełka były zbyt słabe, żeby się poruszać. Znalazł więc sobie najpiękniejszy kwiat na środku łąki, który służył mu za miękkie posłanie. Motylek nie tracił optymizmu i radości. Obserwował swoich przyjaciół i cieszył się z ich sukcesów. Był szczęśliwy, gdy ktoś go odwiedzał i delikatnie głaskał jego skrzydełka. Nie skarżył się na swój los, ale był wdzięczny za każdy przejaw sympatii i zainteresowania. Robił się coraz słabszy. Kolorowe plamki na jego skrzydełkach zaczęły blaknąć, skrzydełka robiły się coraz cieńsze, niemal przeźroczyste. Motylek nie mógł podnosić główki i tylko jego błyszczące oczka dawały oznaki życia. Ale i one niebawem straciły swój blask, zrobiły się smutne i matowe. Motylek wkrótce umarł. Kiedy znalazł się
w niebie, poczuł delikatny dotyk, który sprawił mu niewypowiedzianą radość, napełnił pokojem i szczęściem, którego jeszcze nigdy w swym życiu nie doznał. To sam Pan Bóg utulił go w swych ramionach. Wprowadził do cudownego ogrodu, w którym Motylek mógł nareszcie rozwinąć swoje skrzydełka i fruwać wykonując fantazyjne tańce i akrobacje.
Renata – mama Asi











