Łukasz
“Ma chwile smutku i płacze, a kiedy pytamy go, dlaczego? odpowiada: sam nie wiem…”
Łukaszek urodził się pięknego sierpniowego dnia w 1996 roku. Do porodu wszystko przebiegało prawidłowo badania nie wskazywały na nic niepokojącego, więc z niecierpliwością czekaliśmy na dzień porodu naszego pierwszego dziecka. Diagnoza lekarzy spadła na nas niespodziewanie…przepuklina rdzeniowo-oponowa i wodogłowie. Przez pierwsze godziny nie do końca zdawaliśmy sobie sprawę, że choroba Łukaszka jest tak poważna i mimo wszystko cieszyliśmy się z narodzin syna… Jednakże lekarze szybko uświadomili nam, że sytuacja Łukaszka jest tragiczna, nie dawali mu szans na przeżycie. Przewieziono go do szpitala w Prokocimiu, gdzie został szybko ochrzczony, dopiero po miesiącu gdy jego stan się poprawił i ustabilizował lekarze zdecydowali się na operację, podczas której założono Łukaszkowi zastawkę przeciw wodogłowiu, a po trzech miesiącach gdy był silniejszy zoperowano mu przepuklinę na pleckach. Po trzy miesięcznym pobycie w szpitalu jego stan się poprawił na tyle, że nareszcie mogliśmy go zabrać do domu. Bardzo szybko zaczęliśmy intensywną rehabilitację, zgodnie z zaleceniami specjalistów ćwiczyliśmy z Łukaszkiem 3 razy dziennie, on bardzo tego nie lubił, ale dzięki tym ćwiczeniom zaczął siedzieć już w 9 miesiącu życia.
Łukaszek nigdy jednak nie będzie chodził, jest sparaliżowany od pasa w dół, porusza się na wózku inwalidzkim. Pomimo tego poszedł do szkoły tak jak inne dzieci w wieku 6 lat, bardzo szybko się zaaklimatyzował i zdobył sympatie rówieśników. Interesuje się sportem, a w szczególności skokami narciarskimi i wyścigami formuły 1, do jego ulubionych zajęć należy również oglądanie filmów i serialiJ Łukaszek jest mądrym, miłym, radosnym i rozgadanym chłopcem, którego nie sposób nie kochać i nie lubić. Ma jednak chwile smutku i płacze, a kiedy pytamy go, dlaczego? odpowiada „sam nie wiem…”.
Rodzice Łukaszka











