Wiktorek
“Szybko jednak nasz zachwyt i radość przysłonił niepokój, a potem niewyobrażalny żal i smutek”
Wiktorek urodził się 06.11.2005r., jako trzeci nasz synek. Bardzo się cieszyliśmy bo nasz kochany Wiktuś dostał 10 pkt. w skali apgar, był zdrowy i śliczny. Przez pierwsze 5 miesięcy życia nic nie wskazywało na to że jest chory, prawidłowo się rozwijał, był żywotny i wesoły. Wszyscy go pokochali i zachwycali się jego urodą gdyż był pięknym bobaskiem o delikatnych rysach twarzy i jak się uśmiechał przypominał śliczną laleczkę. Szybko jednak nasz zachwyt i radość przysłonił niepokój, a potem niewyobrażalny żal i smutek. Zaczęliśmy zauważać że Wiktorek przestaje przybywać na wadze, nie podnosi główki nie siada jak inne dzieci w jego wieku i z dnia na dzień traci siły. W ósmym miesiącu życia Wiktuś trafił na badania do szpitala i od tego czasu wszystko potoczyło się jak lawina.
Diagnoza lekarzy była straszna – rdzeniowy zanik mięśni. Po tym jak urodził się nasz pierwszy syn Łukaszek z przepukliną rdzeniowo-oponową, myśleliśmy że już nic gorszego nas nie może spotkać…
Teraz Wiktuś ma 3,5 roczku nieuleczalna choroba, na która cierpi sprawia że nie może się sam poruszać, nie potrafi samodzielnie siedzieć, a nawet poruszać główką jest bezsilny i bezradny. Często też choruje, gdyż jest bardzo podatny na przeziębienia i infekcje, ma problemy z oddychaniem. Mimo to umysłowo rozwija się prawidłowo, bardzo ładnie mówi, lubi bawić się małymi resorówkami, oglądać bajki i patrzyć jak jego starsi bracia grają w gry komputerowe. Jest ciekawy świata, lubi być wożony w wózku, oglądać ilustracje i słuchać jak czytamy mu bajki i ksiązki, które słucha z zainteresowaniem, a potem sam je opowiada… i nadal uśmiecha się jak śliczna, przez wszystkich kochana laleczka.
Rodzice Wiktorka












