Pisane z dziećmi
To jest czas…
Czas na miłość.
Póki tu, póki teraz
Jesteśmy jeszcze ze sobą.
To jest czas…
Czas na miłość.
Mogę cieszyć się nią razem z Tobą.
To, co było przepadło w bezkresie.
Co przed nami nikomu nieznane.
Tylko to, co teraz się dzieje,
Potrafi ożywić nadzieję.
Po co tracić, gdy można pomnażać.
Po co płakać, gdy można się śmiać.
Tylko to, co teraz się dzieje
Może szczęście prawdziwe nam dać.
***
Jak powiedzieć: – Bądź wola Twoja –
Kiedy serce z żalu się rozpływa.
Kiedy rozpacz mą duszę przeszywa.
Jakże nędzna jest dusza człowieka,
Kiedy Wieczność za drzwiami już czeka,
Wzywam Cię Panie w czasie próby.
Błagam, dodaj memu sercu otuchy.
Oddaję Ci skarb mój drogi.
Już idzie w Twe święte progi.
Oddaję Ci to, co Twoje.
Dziękuję, że mogło być moje.
***
Czy wstyd jest się bać?
Czy nie powinno się łkać?
Czy to źle mieć wątpliwości?
Przecież jestem człowiekiem:
Z krwi i kości.
Dlatego w żalu chcę się zanurzyć,
Pyłem rozpaczy się odurzyć.
W morzu łez skąpać swoją duszę.
Wyrzucić z serca cierpień katusze.
Powiedzieć głośno, że to boli.
Że ból silniejszy od słabej woli.
I zrzucę z ramion me słabości,
I pójdę dalej bez wątpliwości,
Szukać nadziei i miłości
W różnych kolorach codzienności.
***
Chciałabym Cię zatrzymać,
Nie potrafię…
Chciałabym Cię wyleczyć,
Nie potrafię…
Chcę, abyś żyła, abyś zdrowa była…
Niestety, nie ode mnie to zależy.
Jedno jest pewne, że cokolwiek się wydarzy…
Zawsze będę cię kochać.
Renata Chruściel – mama Asi
*** *** ***
Czas
Szybko, szybko, nie ma czasu
Tak się boję, że zbyt szybko mi przeminiesz
Dla ciebie to wszystko
Dla twojego uśmiechu
Chcę byś zdążył…
Przeżyć najpiękniejszy poranek
Gdy promyk słońca tak cudownie pieści twarz
Poznać życie i czuć jak krew pulsuje żyłach
Spójrz kochanie, jaki piękny jest ten świat
Chłoń każdą chwilę, może nigdy się już nie zdarzy
Ty nad szarość życia mnie unosisz….
Nikt mnie w tej miłości nie rozumie
Naszego duchowego porozumienia
Nikt nie czuje…
Chcę żebyś wiedział, że ja ciebie Igorku nie żałuje…
***
Twoje oczy
W twoich oczach widzę cały świat
Patrzę w nie z nadzieją
W ich bajeczne odcienie
Tyle w nich emocji i uczuć
Objawiają one światu twoje człowieczeństwo
A może…
A może jesteś uwięzionym księciem
Zamkniętym w skorupie swojego chorego ciałka
Tak to właśnie odczuwam
Że ty wszystko czujesz
Więcej mi twój uśmiech mówi niż tysiące ludzkich słów
Posiadłeś tajemnice życia
Przecież ty wszystko Igorku wiesz…
Irena, mama Igorka
***
„Na spacerze”
Tu też są Dzieci……
Piękne i rumiane biegają po Ziemi..!
Skaczą ,krzyczą, buty brudzą w błocie i nie wiedzą…
Nie dołączysz do Nich…….
Ty …masz skrzydła uplecione z Niewinności
Lśniące biało-niebieskie pióra nietykalne
I jedno w sercu pytanie
Nie dołączysz do Nich….
Na szyi zawiesiłam Ci Cudowny Medalik
Do ręki włożyłam Lizaka
I zamknęłam oczy
Nie dołączysz do nich…
***
„Obecność”
Pochylam głowę nad zepsutą kołyską….
zimne dreszcze…. otula puch z pękniętej pierzynki
i klei sie do łez….
Jeszcze raz pochylam głowę nad zepsutą kołyską……
………………….
Jest!…… dziękuję!!!
JEST!
…. ja będę obok…
…wyszywać hafty na Twoim ubranku
Długo będę je szyła, długa ta nić, jedna igła
a czas w moich rękach – powiedział do mnie Bóg…
Kiedy skończę ubiorę cię w piękne Niebo!
Dla Marysieńki – mama
***
Sylwia – wolontariuszka
„Prośba”
Mój ból jest tylko moim bólem.
Mój żal jest tylko moim żalem.
Moje łzy należą tylko do mnie.
Mój smutek jest tylko mój.
Ale nie jestem samotną wyspą….
Dlatego…., proszę
O szczyptę współczucia,
Garść zrozumienia,
Słowo pokrzepienia,
O obecność, która jest jak koło ratunkowe,
O miłość, która nas przemienia
i koi gorycz cierpienia.
***
„Na 4 urodziny”
Błogosławię Twoje ręce, które bezradnie szukają czyjegoś dotyku
- oto moje dłonie.
Błogosławię Twoje nogi, które nie zrobiły ani jednego kroku
- daję Ci moje.
Błogosławię Twoje oczy, raz leciutko przymknięte, jakby zmęczone,
a raz szeroko, cudnie otwarte
- widzę w nich Twoją duszę.
Błogosławię Twoje usta, które bezgłośnie układają się do wypowiedzenia najczulszych słów
- ja będę je wypowiadać za Ciebie.
***
„Moje macierzyństwo”
Tysiące pocałunków, dotyków
Każdy na wagę złota,
Jedyny,
Bezcenny,
Ostatni…..
Wiele nieprzespanych nocy
W ciągłym czuwaniu i strachu
Przed tym, co ma nastąpić….
Tysiące łez szczęścia i radości
Wspólnego bycia razem….
I tyleż samo niepokoju,
Trwogi, niepewności….
Bezradności…
***
Tort
Od najdoskonalszego Cukiernika dostałam tort.
Jasny puszysty biszkopt wyglądał niebiańsko.
Przekładany wyśmienitym kremem czekoladowym.
Wszystkimi zmysłami chłonęłam jego zapach i smak…
Smak dzieciństwa i młodzieńczych namiętności,
Smak leśnych owoców zbieranych w letni dzień.
Zapach skoszonej trawy i świeżej bryzy po wiosennym deszczu.
Zapach konwalii i zmielonych migdałów.
Każdy kęs smakował inaczej….
Zapragnęłam podzielić się nim z innymi.
Kawałek tortu trafił do babci i do przyjaciela, do cioci i do pani sprzedającej warzywa,
do sąsiadki mówiącej ciepło -„dzień dobry”, do dzieci bawiących się na placu zabaw…
Wszyscy byli oczarowani
zapachem, smakiem, wyglądem…
Tort,
kawałek po kawałku
znikał,
rozdawany z radością….
Został jeszcze mały kawałek.
Przykryłam go delikatnie, by nie wysechł…
Delektuję się jego smakiem.
Ze czcią i czułością przeżuwam, pomału…
zapamiętując każdy szczegół smaku i aromatu.
Nie chcę, aby się skończył…











